Adam, siedmioletni chłopiec o krótkich brązowych włosach i ciemnych oczach, uwielbiał sobotnie poranki. Nie z powodu bajek czy długiego spania, ale dlatego, że każda sobota oznaczała wyprawę do sklepu z mamą. Dziś jednak było inaczej. Mama poprosiła go, by poszedł sam po specjalny składnik do jej słynnego ciasta jagodowego – „iskierki słońca”, jak to nazywała. Adam czuł dreszczyk ekscytacji i lekkiego strachu. Sklep był duży, pełen półek sięgających sufitu i labiryntów przejść. Ale mama dała mu małą, błyszczącą monetę, która, jak powiedziała, „pokaże mu drogę”. Moneta była ciepła w dotyku i delikatnie pulsowała w jego dłoni, jak małe, bijące serduszko. W powietrzu unosił się zapach świeżego pieczywa i egzotycznych przypraw, który zawsze towarzyszył mu w drodze do sklepu. Adam mocno ścisnął monetę i ruszył w stronę wielkich, drewnianych drzwi.